List do P.T. Wojownika

Dziękuję za ostatni email potwierdzający wspólne zatroskanie o losy idei JOW wśród rodaków. Minęły czasy, gdy śp. Jerzy Przystawa swym profesorskim, pewnym głosem rozjaśniał nam – w drodze dyskusji – szczegóły nowej ordynacji wyborczej do sejmu na swoim forum. Dzisiaj już Go nie ma wśród nas a problem JOW pozostał.

Fakt, iż Profesor był ortodoksyjny w poglądzie na „nie autoryzowanie wyborów wg obecnej ordynacji proporcjonalnej” (w niedzielę nie idę na wybory) to jednak musimy zdawać sobie sprawę z tego, że czasy – od Jego śmierci – mocno się pogorszyły. W Polsce utrwalane są rządy oligarchiczne co widać gołym okiem – tak jak było za PRL. Co gorsza powstaje złudna dwu biegunowa scena polityczna a la JOW. Dlatego skłaniam się ku tezie, aby niektórzy, aktywni członkowie Ruchu włączyli się do polskiej polityki nawet w sytuacji, gdy mamy wadliwą ordynację wyborczą do sejmu, celem jej zmiany. Jest to nawet myślenie angielskie (casus: Charles Parnell) – mimo ograniczeń, odmienną niż angielska bo wielomandatową ordynacją wyborczą.  

Zgadzałem się kiedyś z tezą śp. Profesora, że wciąganie się do polskiej polityki to tak jak zasiadanie do stołu karcianego z zawodowymi szulerami mającymi znaczone talie. Ortodoksyjność jest dobra, gdy dotyczy dziedziny samej idei ale jej realizacja*) winna być elastyczniejsza tzn. dostosowana do otaczającej rzeczywistości.  Pozwolę sobie na podsumowanie moich spostrzeżeń zaanonsowanych w poprzednim emailu.

  1. Musi być „partia” wojowników**) – o założonym czasie trwania a nie bezterminowa jak to zwykle bywa – utworzona specjalnie dla realizacji celu JOW chociaż na warunkach demokracji oligarchicznej bowiem prawo jest takie a nie inne. Pobocznym celem tego działania jest NIE BAĆ się nazwy „partia” – nawet wbrew awersji rodaków (mającej swoje historyczne uzasadnienie) co do samej nazwy. Ta awersja winna zanikać, choć będzie to trudne z uwagi na funkcjonujący u nas destrukcyjny model polskiego partyjniactwa, który jest wzmacniany przez mass media. Nikt inny tego nie zrobi jak my „anglofile” (na punkcie ordynacji) chyba, że zrobią to nasi przeciwnicy jak np. zwolennicy ordynacji mieszanej.
  2. Partia powinna powstać na bazie członków Stowarzyszenia / Ruchu. Chodzi nie tylko o logistykę ale o stałą więź: partia JOW – Stowarzyszenie na rzecz zmiany ordynacji jako think tank partii. Dzisiaj – w dobie internetu (vide casus Nowy Ekran z 2011 roku) – jest jakoby łatwiej by działać ale dla Polaków autorytet przywódczy jeszcze dużo znaczy i upraszcza sprawę: Profesor, biskup, Kukiz czy inna postać medialna. Nawet Stowarzyszenie (ale obok i tylko udostępniając bazę wojowników czy tylko sympatyków idei z całego kraju. Ta baza to – na początku – tak naprawdę ważna materialna wartość dodana Stowarzyszenia). Jestem pewny, że znalazło by się 460 działaczy rozsianych po Polsce, którzy stanowili by przyczółek. Tutaj ważne jest oswajanie rodaków z nowymi (wirtualnymi) 460 okręgami wyborczymi. Nie znam ustawy o partiach ale członkostwo winno być wolne / otwarte dla wszystkich jak w Anglii, coś a la „asocjacje” (prof. Tomasz Kaźmierski).
  3. Żadnych skrupułów a la Paweł Kukiz co do nie brania ewentualnych publicznych pieniędzy dla partii. Jeśli naszym zdaniem prawo jest wadliwe to należy dążyć do jego zmiany a nie udawać świętoszków. Wyborcy poprzez absencję w Referendum 2015 roku potwierdzili swoje desinteressement w tej sprawie. Nawet Anglicy mają „Act” o dofinansowaniu małych partii jako wyjątek od reguły.
  4. Co z tego, że partia JOW będzie mieć słabe „medialne” poparcie. Szlachetność CELU uzasadnia działalność polityczną, która z pewnością będzie trudnym ugorem do zaorania i obsiania wśród rodaków aby dać w przyszłości owoce.
  5. Nadal jestem zdania, aby cel osiągnięcia JOW odbywał się w kilku etapach. Uważam bowiem, że – przy totalnej blokadzie informacyjnej i funkcjonowania dyżurnych medialnych dezinformatorów nt. JOW – droga winna być ewolucyjna, najlepiej dwuetapowa tj. najpierw walka o pełnię praw wyborczych zgodnie z Opinią Rady Europy nr 190/2002 a później reszta. Wychodzę bowiem z założenia – zgodnie z prawami toczenia sporów – że teza o treści „pełnia praw wyborczych dla wszystkich obywateli” wynika z już przyjętej w Europie ogólnej zasady zdefiniowanej w dokumencie Rady Europy pn. „Kodeks dobrej praktyki w sprawach wyborczych” (ww. Opinia nr 190/2002). Uznanie tej zasady przez drugą stronę sporu obywatel – partie jest FUNDAMENTALNE bowiem od tego momentu ciężar dowodu „onus probandi” spocznie na jej barkach tzn. partie żądając dla siebie wyjątkowości w procedurze wyborczej winny udowodnić prawo do tego wyjątku – nie sprzecznego z Opinią – a tutaj z pomocą winni nam przyjść prawnicy, którzy obecnie śpią.

Dzisiaj mamy paradoksalną sytuację: przy braku w Polsce „zasady ogólnej” w sprawach wyborczych – mimo jej istnienia jako Opinii nr 190/2002 – funkcjonuje „prawo posiadania” (beatus qui tenet) biernego prawa wyborczego przez partie na zasadzie wyłączności, które to prawo zostało odziedziczone po PRL a sam ciężar dowodu spoczywa na obywatelach / wyborcach (np. Ruch JOW) dokładających wszelkich starań by stare prawo zmienić.

Dopóki nie nastąpi w Polsce PRAWNE usankcjonowanie ww. „zasady ogólnej” – nie ma nawet przetłumaczonego tekstu ww. Opinii mimo członkostwa Polski w Radzie Europy – to „zasada posiadania” trwać będzie w najlepsze.

W ogólności: żaden normalny posiadacz dobra – osoba fizyczna czy prawna – jakim jest „prawo do posiadania” nie zrzeknie się go dobrowolnie. Jedynie państwowe prawo może to zmienić.

W szczególności: po naszej stronie stoi europejska „zasada ogólna”, która zmienia istniejące komunistyczne „prawo do posiadania” i w obronie słusznej sprawy winna być przez Stowarzyszenie / Ruch JOW roztropnie wykorzystana.

Mamy w kraju sporą grupę (na dn. 6.9.2015 r. = 1,8 mln) ujawnionych sympatyków JOW. To ponad 10% aktywnych wyborców. Przedtem mieliśmy tylko bezosobowe badania opinii publicznej. Jestem jednym z nich i świadomość, że dokładam cegiełkę – poprzez absencję  w wyborach – do walki z panoszeniem się w polityce miernych, bo uzależnionych od oligarchów partyjnych, osobników nie jest budująca a 1,8 mln osób to spora /gromada/ rodaków warta zagospodarowania dla zbożnego celu. Przypomnę cytat Edmunda Burke: „Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili”. Edukacja to wspaniała rzecz ale to za mało.

Na koniec, gdyby śp. Profesor żył to zadałby mi pytanie: co ty drogi Przyjacielu dajesz od siebie, że się tak wymądrzasz? Prawda jest taka, że:

– materialnie: mam blokadę finansową natomiast

– duchowo mogę wyżywać się ANANIMOWO do woli, w internecie pisząc np. notki czy komentarze na innych blogach.  Jest to też dobro, co prawda tylko duchowe ale zawsze coś.

*) uzasadnienie doktrynalne mojego stanowiska (pojęcia, tok rozumowania a nawet niektóre zwroty oparłem na „Katolickiej Etyce Wychowawczej” O. Jacka Woronieckiego, tom 1) jest następujące:

A. Każdy, nawet najmniejszy czyn człowieka ma skorelowane ze sobą dwa etapy: poznania (rozum) i pożądania (wola), przy czym wola (teza 21 tomistyczna Benedykta XV) postępuje za umysłem co ludowe porzekadło podaje nam jako: „o czym nic nie wiesz tego i nie zapragniesz”.

B. Podobnie jest z misją Stowarzyszenia, która jest logicznie precyzyjna w swojej treści: „zmiana systemu wyborczego” i należy do dziedziny czynu, który za cel stawia sobie konkretne dobro opisane jako JOW.

Zatem Stowarzyszenie ma w dziedzinie swego czynu, którego celem jest „misja JOW” dwa zadania do spełnienia:

– zadanie teoretyczne to poznać jego (JOW) składniki i zasady oraz

– zadanie praktyczne to pokierować ich zastosowaniem tj. zmianą.

Wyjaśnić należy, że pojęcie „JOW” to nic innego jak ideał, drogowskaz. Drogowskazy zaś wskazują tylko drogę prowadzącą do celu jakim jest „zmiana”, ale same przez się pobudką do działania nie są i impulsu do czynu ze swoim celem o treści „zmiana” nie dają.

W dziedzinie myśli ideał (JOW) jest pierwszy ale w dziedzinie czynu – cel (zmiana).

Proces o treści „misja JOW” jest bardziej złożony niż pojedynczy czyn człowieka. Cel tego czynu (zmiana) jest daleki i potrzebuje długiego szeregu pomniejszych czy pośrednich celów do niego prowadzących.

C. W związku z powyższym uważam, że pierwszym i FUNDAMENTALNYM a jednak pośrednim celem jest:

 1. Uznanie w przestrzeni publicznej dokumentu Rady Europy No 190/2002 pn. „Kodeks dobrej praktyki w sprawach wyborczych”, który został zatwierdzony przez Zgromadzenie Parlamentarne RE na pierwszej sesji miesięcznej w 2003 r. oraz przez CLRAE na sesji wiosennej w 2003 r. Polska jest państwem członkowskim RE (w tym i CLRAE). Przypomnę, że robocze tłumaczenie tekstu tego dokumentu figurowało na stronie PKW do 2015 roku.

Bez osiągnięcia tego pod-celu – tj. bez zmiany „prawa posiadania” wyłączności biernego prawa wyborczego do sejmu przez partie polityczne  na „zasady ogólne” zdefiniowane przez RE – prawie niemożliwym jest zrobienie następnego kroku.

**) W normalnym państwie demokratycznym w którym społeczeństwo jest mocno homogeniczne etnicznie, religijnie czy społecznie – a takim jest Polska – idea JOW powinna być popularyzowana przez główne partie polityczne a nie przez partię JOW, której zaistnienie jest wymuszoną koniecznością.

Z szacunkiem, woj.JOW.nick, 11.10.2019

PS (11.11.2019) należy poczynić dwa dopiski; Otóż w państwie demokratycznym:

  1. działania na rzecz zasadniczej zmiany obowiązującej ordynacji wyborczej – z proporcjonalnej na większościową (lub odwrotnie) – należą do działań sensu stricto politycznych. Zatem naturalnym jest, że ich podjęcie i przeprowadzenie winna dokonać jakaś partia polityczna. Jeśli takowej nie ma to – per analogiam do partii UKIP utworzonej przez Nigela Farage’a w Anglii z celem „brexitu” – winna być założona.
  2. Jest oczywistym, że każda partia – co do istoty rzeczy – ma cel zasadniczy. Takim jest dobro wspólne obywateli wynikające wprost z Konstytucji. Im większa partia tym cel ten ma bardziej szczegółowo rozpisany w statucie partii. Powyższe nie wyklucza posiadania jednego pod-celu a dotyczącego tylko „zmiany ordynacji”. /w…k/

4 myśli w temacie “List do P.T. Wojownika

  1. Przepraszam, że nie odpowiedziałem w październiku na wpis na moim blogu (bisnetus.wordpress.com), ale używam tam nieco „zakurzonego” ubocznego adresu pocztowego i dopiero dzisiaj przy czyszczeniu ze spamu zauważyłem adnotację do Pańskiego wpisu. Mam też wrażenie, że ten blog została spontanicznie założony, ale nie jest chyba prowadzony i też jest już trochę „zakurzony”. Więc nie wiem, czy Pan moją odpowiedź przeczyta. Więc na tym kończę. Co do partii JOW, to jest to godne przedyskutowania, chociaż o tym dyskutowano już od lat. Są plusy i minusy. Natomiast przed laty przedstawiałem na stronie JOW ideę 460 „wirtualnych” JOW-ów, które w procesie prawyborów mogłyby znaleźć ujście w listach proporcjonalnych kandydatów. Ale to temat na zupełnie osobną i kompleksową dyskusję.

    Serdecznie pozdrawiam
    bisnetus (Sławomir)

    Polubienie

    1. Sz. Kolego,
      Blog założyłem specjalnie dla opublikowania tego jedynego tekstu, który jest następstwem notki dra Wojciecha Błasiaka na jow.pl z 4 czerwca ub. roku pt. „Dlaczego nie może powstać partia wolnych Polaków?”.
      Treść mojego tekstu jest przemyślana a jej myśl rodziła się latami. Dzisiaj dochodzę do konkluzji, że sytuacja „apartyjności” sympatyków JOW jest jak najbardziej na rękę oligarchii solidarnościowej w Polsce. Wg mnie bez założenia partii JOW temat ten będzie stał w miejscu tj. będzie na etapie edukacji, która zresztą jest potrzebna.
      Cel partii – z punktu widzenia członków – ma same plusy (minusy to chyba skreślenia), które są zapisywane w statucie.
      „ideę 460 „wirtualnych” JOW-ów” – tę ideę można wcielić w czyn ustalając strukturę partii wg 460 klubów/POP lub tp.
      Mój szacunek do prowadzonego przez Kolegę bloga „bisnetus” – jest świetny.
      Pozdrawiam serdecznie, Wojciech,
      PS. Znamy się ze strony JOW, tam jestem pod nickiem WbS.

      Polubienie

      1. Skojarzyłem Kolegę po przeczytaniu pierwszego linku odnotowującego obserwację bloga. Tam był podpis WbS, który dobrze i sympatycznie pamiętam z portalu JOW i chyba również prawica.net. Niestety stronka JOW, po katastrofalnym referendum jakby umarła i przestałem tam częściej zaglądać. Czasem się pytam, czy cały ruch JOW nie jest w podobnym stanie. Ale nie wiem, bo jestem za granicą i zawsze miałem kontakty wirtualne. Na zewnątrz wygląda to źle.

        Co do partii, to w zasadzie ideę popieram, chociaż podzielam wiele wątpliwości wyrażane również przez śp. Prof. Przystawę. Partia musiałaby przyjąć reguły gry aktualnego partyjnego-mafijnego systemu politycznego z systemem odgórnego koncesjonowania medialnego grup przestępczych ukrywanych pod szyldami partii politycznych oraz uznaniem systemu proporcjonalnego z pełną blokadą inicjatyw oddolnych. Ponad to sądzę, że taka partia musiałaby mieć nieco szerszy program, aczkolwiek zawężony do pakietu zasadniczych reform ustrojowych, a postulat jow-ów nie mógłby być raczej w tym programie sztandarowym (takie techniczne sprawy ludzi nie chwytają). Generalnie uważam założenie oddolnej, demokratycznej i masowej partii w aktualnej sytuacji ustrojowej za mało możliwe, nierealistyczne, ale nie oznacza to, że trzeba z góry rezygnować, bo być może istnieje formuła, która mogłaby chwycić i pociągnąć za sobę szersze kręgi „obywateli”. Ale jest to cholernie trudne organizacyjnie, finansowo i merytorycznie.

        Jak by się znalazło 30-50 ludzi, którzy taką ideę chcieli by podchwycić, rozwinąć i rozpropagować, to chętnie bym się przyłączył do współpracy.

        Ostatnio przechodziła mi przez głowę idea „Związku Reprezentantów Ziemskich” lub „Pospolite Ruszenie Posłów Ziemskich” , w których według kilku prostych odgórnie. potem wspólnie ustalonych zasad republikańskich utworzono by 460 wirtualnych okręgów wyborczych, a w nich na zasadzie pełnej autonomii przeprowadzone byłyby w drodze konkursów i/lub prawyborów wybory kandydatów na posłów do Sejmu. Najlepsi kandydaci otrzymywaliby miejsca na listach okręgowych kandydatów, a wszystkie te listy skonsolidowano by w jednym ogólnokrajowym komitecie wyborczym. Jedną z zasad byłby zakaz wszelkiej agitacji poza własnym okręgiem wyborczym i w mediach (kampania w prawyborach i wyborach musiałaby się odbywać wyłącznie w rodzimym terenie) Inną zasadą byłoby, że wybrany kandydat reprezentuje tylko i wyłącznie wyborców swojego okręgu wyborczego i tylko lokalnie przed wyborcami odpowiada. Nie przed ruchem, czy komitetem wyborczym. Kilka zasad uczciwego przedstawicielstwa musiały by być jednak przestrzegane (np. obowiązek jawności, aktywności, czy konstruktywnej współpracy na szczeblu regionalnym i krajowym oraz dbałość o dobro wspólne)

        Pozdrawiam

        Polubienie

      2. Dzięki za podanie pewnych warunków brzegowych dot. partii. Jeśli chodzi o Ruch JOW to jego celem jest wyłącznie edukacja i sądzę, że – na miarę swoich możliwości – je realizuje. Sam piszę teksty na stronie jow.pl co jakiś czas. Również strona Kolegi poszerza pole widzenia – co jest nieocenione. Jak piszę w „Liście” jest to tylko cel teoretyczny. Aby go zrealizować musi być czyn tj. dążenie do sprawdzenia idei – znanej choćby w UK – w praktyce. Sama idea JOW jest ponadpartyjna – czy międzypartyjna – ale ponieważ wymaga wysiłku i samoograniczeń partyjnych (związanych choćby z „ryzykiem”) dlatego ma silnych wrogów – co nawet jest zrozumiałe. Na szczęście mamy DEMOKRACJĘ a ta wymusza swoje żelazne prawa, które dzisiejsi solidarnościowi oligarchowie olewają.
        1. „Partia musiałaby przyjąć reguły gry aktualnego partyjnego-mafijnego systemu politycznego”. Uważam, że sama partia – jej wewnętrzny organizm – nie musi mieć z tą grą nic wspólnego. Polska Ustawa jest oględna. Zatem „skopiowanie” i zaadoptowanie statutu np. angielskiego nie byłoby trudne. Co innego polityka partii na zewnątrz, ale to odrębna sprawa.
        2. „partia musiałaby mieć nieco szerszy program”. Jeśli celem Ruchu JOW jest zmiana ordynacji to po jego zrealizowaniu Ruch (partia) traci rację bytu. Zatem po co „szerszy” program? Te istniejące dzisiaj partie – w warunkach JOW – staną się normalnymi obywatelskimi partiami. Oczywiście wolni obywatele mogą zmienić zrealizowane cele na nowe.
        3. „postulat jow-ów nie mógłby być raczej w tym programie sztandarowym”. Postulat „brexitu” był sztandarowy i wygrał ale sama partia UKIP nie ma przebicia. Zakładam, że:
        a) Polacy nie są głupsi od Anglików mimo całej swojej narodowej ułomności, której przyczyna leży poza nimi;
        b) normalnych sojuszników JOW mamy w każdej partii, którzy są teraz „cichociemnymi”;
        c) właśnie to hasło JOW jest czytelne i jest przeznaczone do młodego pokolenia; mogłoby nastąpić jego przyciemnienie innymi;
        d) 1,8 mln przez 15 mln czynnych wyborców to ok. 12 % – tylu sympatyków ma idea; ilu członków to tylko życie może pokazać; Kolega ma orientację w liczbach tych dzisiejszych polskich partii, których liczebność na tle innych europejskich jest mizerna.
        4. „założenie oddolnej, demokratycznej i masowej partii w aktualnej sytuacji ustrojowej za mało możliwe”. Prawo nie zabrania. To od inicjatorów (oni tworzą pierwszy Statut z celem/-mi) zależy czy temat będzie nośny tj. dla obywateli (obecne partie też mają takowe cele) a wiemy, że dla ww. 12 % – tak. Naturalne przywództwo należy się Wrocławowi. Liczę na dra Wojciecha Błasiaka ale są i inni.
        5. „jest to cholernie trudne organizacyjnie, finansowo i merytorycznie”. Ba, co na tym łez padole nie jest trudne? Na razie brak „przywództwa” czyli spłonki. Zmarły w 2012 roku prof. Józef Kalisz pisał na S24, że też by się do takiej partii zapisał (żył jeszcze prof. Przystawa).
        6. „utworzono by 460 wirtualnych okręgów wyborczych”. Postulat wstępnie może być zrealizowany w partii poprzez podział organizacyjny na 460 klubów/POP lub tp wg tych wirtualnych okręgów – miałby on nawet walor edukacyjny dla rodaków.
        7. „Jak by się znalazło 30-50 ludzi”. Ustawa nie mówi o liczbie założycieli partii ale o liczbie „1.ooo obywateli polskich popierających zgłoszenie”. Oczywiście obowiązuje cnota roztropności a ta dotyczy tematów „organizacyjnie, finansowo i merytorycznie” i liczba podana przez Kolegę na początek jest chyba właściwa. Jeśli tego nie ma to mamy „pas”.
        8. „Kilka zasad uczciwego przedstawicielstwa musiały by być jednak przestrzegane”. To jest sprawa oczywista w przypadku polityki partii „na zewnątrz”. Na razie nie jesteśmy nawet „in statu nascendi” partii.
        Pozdrawiam, Wojciech

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: